Ostatnio postanowiłam usunąć moje konto na jednym z portali społecznościowych. Długo się nad tym zastanawiałam, bo pomimo tego, iż to konto nie jest mi już do niczego potrzebne, to w jakimś stopniu jest ze mną silnie związane. To tutaj poznałam moje pierwsze miłości. Właściwie to konto jest częścią mojej historii. Z perspektywy czasu mogę teraz ocenić jak bardzo się zmieniłam, wydoroślałam, zmieniłam swoje priorytety życiowe i sposób myślenia. Właściwie to już byłam zdecydowana, trzymałam kursor myszki na przycisku "usuń konto", gdy nagle spojrzałam na skrzynkę odbiorczą. Coś tknęło mnie, aby zajrzeć tam ostatni raz. No i wtedy się zaczęło... 30 stron, 2 h czytania, śmiania się i płakania. Na samym końcu znalazłam coś, co sprawiło, że nie byłam w stanie usunąć konta. Kilka zdań, które wywołały mi ogromny uśmiech. Chyba właśnie dla takich słów staram się być jak najlepsza:
"Wiesz..? Jestem ostatnio bardzo nieszczęśliwy. Nie wiem, może to jakaś jesienna depresja, czy coś podobnego.
Dzięki Tobie... gdy patrzę na Twoje zdjęcie serce zaczyna mi szybciej bić i uśmiech wciska się na usta. Na te parę sekund czuję się całkowicie normalnie. Wręcz powiedział bym, że dobrze. Potem pojawia się szara chmura, która ściąga mnie na ziemię. Znów w tą szarą rzeczywistość. Ubolewam nad dzielącymi nas kilometrami...
Zawsze sobie powtarzałem, że gdzieś tam (może nawet na drugim końcu świata) jest osoba przeznaczona dla mnie. Mój ideał, którego szukam od tak dawna. To już przeszło 8 lat.. Zwątpiłem, co wprowadziło mnie w obecny nastrój. Nagle okazuje się, że jesteś. Tak bardzo prawdziwa, a tak bardzo nieosiągalna..."
Nie usunęłam tego konta...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz